środa, 23 grudnia 2015
Wesołych Świąt.
Życzę Wam zdrowia, szczęścia, góry prezentów, dobrych potraw oraz byście po stanięciu na wagę nie dostali depresji. Cóż jeszcze ? Przesyłam wszystkim wielki uścisk. Proszę byście nie pili za dużo w czas Nowego Roku i żeby ktoś ożywił mi Snape, spędzę z nim NR. Ewentualnie striptiz w wykonaniu Dracona jest mile widziany. Wesołych Świąt.
sobota, 12 grudnia 2015
Rozdział drugi.
Byłeś tym pierwszym,
który mógł mnie zranić.
Tym, przed którym,
otworzyłem się.
otworzyłem się.
Złamałem,
pokochałem.
Ale ... Wiesz co ?
Ewidentnie to wykorzystałeś.
pokochałem.
Ale ... Wiesz co ?
Ewidentnie to wykorzystałeś.
- ...
***
- Ile bierzesz ? - Lakonicznie zaczyna, jego głos jest zimny.
- Dwieści.....- Postać odwraca się w jego kierunku, jej oczy rozszerzają się z przerażenia. Dopiero teraz sobie uświadamia z kim rozmawia, przed nim stoi jego nemezis, wróg ze szkolnych czasów, pytający się ile bierze za jedną noc. Świat zwariował. Gryffon także po chwili podnosi wzrok ze swoich butów, jego twarz przybiera tą samą maskę zaskoczenia co Ślizgona.
- O Godfryku i Salazarze! - wrzeszczy Potter, zwracając na siebie uwagę innych mugolskich prostytutek.
- Ciszej idioto, to ile biore nie powinno Cię interesować. - Twarz Malfoy'a przybiera teraz ironiczny grymas pomieszany z tym co zawsze. Z tym co mówi : Jestem od Ciebie lepszy. Blondyn prostuje się oraz odwraca chcąc odejść, czyli zniknąć w wejściu klubu. Ręka Potter'a z aurorską szybkością chwyta jego przedramienie. Wybawiciel patrzy swoimi zielonymi oczyma wprost na Dracona. Widzi wszystko, zdziwienie, smutek, wstyd, gniew, a także jakąś niezidentyfikowaną emocje, jakby, prośbę pomocy ? Mruga i spogląda ponownie, ale jej już nie ma. Znikła. Niczym szczęście w obecności Dementora.
- Dwadzieścia tysięcy funtów. - Oferuje Potter.
- Słucham ? - Były Śmierciożerca patrzy na Wybrańca z uniesioną brwią.
- Za rok, dwadzieścia tysięcy. - Powtarza Zielonooki.
- Chcesz mi płacić za seks ? - Wręcz przerażony głos otacza ich uszy.
- Tak jak inni.
***
- Chodź.
Szarooki posłusznie wychodzi, załamując siebie, łamiąc się. Idzie za Lwem do jego sypialni, przechodząc korytarzem widzi uśpione portrety. Wchodzi do pomieszczenia. Potter rzuca go na łóżko i jednym niewerbalnym zaklęciem rozbiera ich obu.
- Rozszerz nogi. - Szyderczy uśmiech, a wręcz sadystyczny aktualnie "zdobi" oblicze Chłopca-który-przeżył. Takowy chłopiec zaczyna wchodzić w drugiego, nie zwraca uwagi na to, że ciało pod nim jęczy z bólu. Chce go upokorzyć, odpłacić się za wszystko, za uwagi na temat Swojego Przyjaciela, za nazwanie Hermiony szlamą, za to, że był jednym z nich. Szybkie i głębokie ruchy. Ma go boleć... Chodź On i tak nie czuje...
***
***
***
- Co robisz ? - Zagadnął zaspany Potter.
- Szukam szczęścia. - odpowiedział ironicznie drugi.
- Och. Ok. Powodzenia... - Już miał się odwrócić i przygotować dla siebie posiłek, gdy połączył jeszcze jeden kawałek układanki... - W lodówce !?
- Gdzieś, kurwa, musi być.
- Dlaczego nie masz na sobie niczego ? - Pyta właściciel domu, zmieniając temat, po chwili.
- Mam spodnie. Jakbyś nie zauważył. - Pochylona sylwetka Ślizgona momentalnie się prostuję i ze zwycięskim uśmiechem na twarzy oraz z słoiczkiem dżemu w dłoni podchodzi do stołu, na którym znajdują się dwa kubki z kawą, o których istnieniu dowiedział się przed chwilą. Mężczyzna smaruje chleb zdobytym produktem i zaczyna delektować się pożywieniem.
- Nie, no, rozgość się. Proszę. Mój dom twoim domem. - Zaczyna się, ni stąd ni z owąd śmiać Wybraniec.
Draco, połykając kęs kanapki, zaczyna odpowiadać.
- Ależ wiem. - Jego poza nie zmienia się ani o milimetr. Maska wyższości spogląda na Potter'a. Jej opracowane rysy zaginają się tylko w momentach przeżuwania pokarmu, co zauważa siedzący już mężczyzna.
- Wiem! Pójdziemy na zakupy! Kupimy Ci ubrania! - z miną osoby, która właśnie pokonała trasę Maratonu, Potter krzyczy te słowa.
- Brawo! Złoty puchar, za inteligencje oraz użycie części ciała służącej do myślenia, dostaje... Harry Potter! - Kąciki ust Ślizgona unoszą się do góry. Po chwili słychać już tylko brawa oraz ciche oznaki protestu w wykonaniu zawstydzonego Potter'a.
*****
Drogi czytelniku!
Powiedz mi, czy nie jest Ci wstyd ? Człowiek, którego "dzieło" czytasz jest zasmucony brakiem komentarzy, zirytowany tym, że zakładka SPAM jest najbardziej popularna. Nie ma dla kogo pisać, więc jeśli to czytasz to napisz gdziekolwiek jakieś cholerne słowo, wyraź swoją opinię, nie bój się mnie! Ja nie gryzę, a to, że jestem Ślizgonem, niczego nie zmienia. Mi wystarczy chociaż zwyczajne
"Jest Ok" bądź "Przestań pisać!". Nie mam zamiaru usuwać żadnego komentarza. Jest to Twoje zdanie, więc ma prawo widnieć. Proszę tylko o parę słów, czy trudno jest wystukać na klawiaturze dwa słowa ? :( Czuje się ignorowana przez co naprawdę zauważyłam, że zaczęłam się wyżywać na innych, staram się hamować, ale to jest nieprzyjemne uczucie. Pragnę tylko jednego komentarza. Wiesz, że tym możesz wywołać uśmiech, szczery uśmiech, na obliczu mieszkańca Slytherin'u ? Będziesz mógł się tym nawet pochwalić, gdyż w moim przypadku to nie jest łatwe.
`Cholernie zasmucony, Sly`
Subskrybuj:
Posty (Atom)